czwartek, 31 maja 2012

"Piwko w parku? Rewela!"

  Witajcie,
tematem tego krótkiego posta będą pewne refleksje jakie naszły mnie podczas czytania komentarzy pod jednym z demotywatorów. Oto i on.

  Dla niektórych zdaje się to być kwestią niezwykle wręcz istotną. Narzekają że władza ogranicza ich wolność zakazując spożywania alkoholu w miejscach publicznych.
  Na początku uprzedzę, że to co za chwilę przeczytacie to opinia na temat tej inicjatywy ze strony osoby niepijącej w ogóle.
  Zastanówmy się jakie będą konsekwencje udanej akcji. Oczywistym jest, że liczba osób pijących alkohol w miejscach publicznych zwiększy się kilkukrotnie, zgodzicie się ze mną?
  Jak myślicie: czy może wyniknąć z tego coś dobrego? Zwłaszcza uwzględniając naszą niechlubna specjalność jaką jest bicie alkoholowych rekordów? Nie sądzę. Przebywając w miejscu publicznym powinniśmy mieć na uwadze wpływ naszych działań na bezpieczeństwo osób postronnych. Ponadto z punktu widzenia abstynenta Polacy nie są jakoś strasznie skrzywdzeni tym zakazem, którego i tak zdarza im się często nie respektować.
  Moja konkluzja? Jeżeli zmiana przepisów może przynieść więcej złego niż dobrego to najlepiej niech zostanie jak jest. Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

wtorek, 29 maja 2012

"Stary facet, a czyta romansidła!"

  Zawsze z dystansem podchodziłem do młodych panienek uprawiających poezję w Internecie. Po pierwsze: przeważnie ich tematy były zdumiewająco powtarzalne: miłość (mniej lub bardziej szczęśliwa), młodzieńczy bunt (często żenujące) oraz używki (niepokojące). Po drugie: jestem człowiekiem niesamowicie wręcz wrażliwym na formę wypowiedzi. Młode Konopnickie zasypują mnie nadmiarem emotikonków (czasem ich używam, ale duża ilość szkodzi zawsze) oraz pogardą dla ortografii, której nie powstydziliby się polscy futuryści.
  Pewnego dnia na profilu jednej z użytkowniczek demotywatorów natrafiłem na link do strony z jej dziełami literackimi. "Dobra, ponaśmiewam się trochę"- pomyślałem.
  A tu niespodzianka.
  Nie dość że forma przekazywania myśli okazała się bardzo przyzwoita, to jeszcze po przeczytaniu kilku krótkich tekstów coś we mnie drgnęło. Dziwne. Nie umiem zdefiniować dobrego utworu, ale pomocnym może się okazać fakt, że po przeczytaniu wierszu "Sztuczne Uczucia" pojawiło się we mnie uczucie, które można opisać jako "Kurde, faktycznie!".
  Tak, tak, wiem- "Uuuuu! Szarozielony czyta twórczość nastolatek!". Tak, też mnie to zaskoczyło. Może po prostu odkryłem bardziej uduchowioną część swojej natury? Nie wiem.
  Spodobało mi się. A jak coś mi się podoba, to przykładam się do jego promocji. Oto link dla zainteresowanych twórczością tej całkiem zdolnej panny.
  Miło czasem się przyjemnie rozczarować. Życzę dużo weny, Ewqa!

poniedziałek, 28 maja 2012

Nie wierzę w świętego Mikołaja i jestem z tego dumny!

  Kto by pomyślał że tak szybko znajdę materiał na pierwszego posta. Stało się to po wertowaniu wiadomości z Polski w portalu Wirtualna Polska. Treść artykułu, który znalazłem okazała się kuriozalna. Pozwólcie, proszę że podzielę się z wami  linkiem do niego.
  Od razu zaznaczę, że w tej chwili nie mogę wdać się w rozmowę na temat roli Kościoła w wydarzeniach z publikacji. Muszę zebrać więcej informacji i się poważnie zastanowić, albowiem temat wygląda na poważny.
  Ale do rzeczy. Pan Andrzej Rozenek zaproponował, żeby miasto Toruń udostępniło jego partii politycznej zadbany i odnowiony budynek, w którym mogli by oni zorganizować (uwaga! uwaga!) Muzeum Ateizmu. Powiedzieć że byłem zdziwiony to trochę mało. Na czym polega moje uczucie względem tej propozycji?
  Przyjmijmy założenie że jestem ateistą. Że nie wierzę w Boga, ani inne nadprzyrodzone siły odpowiadające za byt i działanie Wszechświata. W moich oczach ludzie wierzący tracą czas i środki na czczenie zbiegu okoliczności, ale to ich czas i ich środki zatem nie wtrącam się do tego. Ja sobie, oni sobie. Ba, kilku nawet znam i bardzo lubię. Mam też świadomość że dupków można znaleźć zarówno wśród ateistów jak i wierzących. W końcu istotą ludzkości jest różnorodność.
  Tak więc negowałbym istnienie Boga. I w ogóle nie przejmowałbym się tematyką mojej religijności lub jej braku (bo po co?). Tak więc po jaki gwizdek potrzebne mi są grupy dyskusyjne dla ateistów: "Pogadajmy sobie o tym jak to nie wierzymy w Boga, wiara i rozmowa o Nim to strata czasu! Czekaj, jestem ateistą i rozmawiam o Bogu, nawet skoro nie istnieje to nawijam o nim jak najęty. Ups, paradoks!". Rozumiecie o co mi chodzi? Trochę jakbym na każdym kroku podkreślał, że nie wierzę w świętego Mikołaja. Ludzie reagowaliby dziwnie, prawda?
  Zatem, skoro nie potrzebuję mówić o ateizmie, to czy jego muzeum jest mi do czegoś potrzebne? Zwłaszcza, że eksponatami będą między innymi: (za autorem artykułu) "gadżety, które wiążą się z powstaniem Ruchu Palikota, jako partii antyklerykalnej, m.in. sztuczny penis, atrapa pistoletu i kadzidełka, z którymi Janusz Palikota występował podczas happeningów."
  Po pierwsze: po co komu obiekt wzniesiony nie dla idei, gdyż ateizm jest jej zaprzeczeniem (konkretnie idei wiary w Boga)? Po drugie: od kiedy ateizm jest tożsamy z antyklerykalizmem? Znam kilku ateistów i potrafimy sobie nie wchodzić w paradę swoimi poglądami. Nie są antyklerykałami bo nic ich to nie obchodzi. A ja na ich miejscu nie miałbym ochoty oglądać akcesoriów pana Palikota jako symbolu mojego światopoglądu.
  Ufff! Na szczęście jestem wierzący- uniknąłem dylematu!

The first appearance

  Witajcie, Internauci.
Do tej pory moja aktywność w sieci ograniczała się wyłącznie do publikowania komentarzy w serwisie demotywatory.pl. Bardzo lubię to zajęcie- tak popularna strona pozwoliła mi nawiązać kontakt z wieloma ludźmi oddalonymi nierzadko o setki kilometrów oraz z reprezentowanymi przez nich światopoglądami. Ludzie, drodzy potencjalni czytelnicy mają do siebie to że są niesamowicie różnorodni- za to ich kocham i jednocześnie nie znoszę. Sieć to wspaniały wynalazek- możliwość wymiany poglądów i zawierania znajomości pomimo wszelkich fizycznych barier mnie fascynuje. Dlatego w akcie pewnego rodzaju chciwości postanowiłem że będę w wolnych chwilach zajmował się moim własnym, prywatnym kawałkiem Internetu. Może to dziwnie zabrzmi, ale kiedy pisze te słowa drżą mi ręce. Wierzę, że ten skromny blog wzbogaci mnie o wiele doświadczeń. Czy dobrych czy wręcz przeciwnie- to nieistotne! Wierzę, że każde nasze doświadczenie jest niezwykle cenne i kreuje w pewnym stopniu osobowość ludzką. Nie mogę się doczekać co z tego wyniknie.
  Czytelnicy (zakładając oczywiście że się zjawią), którzy przybędą z Demotywatorów, lub po prostu zabłądzą podczas swobodnego surfowania w sieci mogą się zapytać o czym będę tutaj zamieszczał notatki. Dobre pytanie. Naprawdę dobre.
  Będę was męczył moimi przemyśleniami. Nie mogę przewidzieć czego one będą dotyczyć, albowiem myśl ludzka nie podlega żadnej kontroli i ograniczeniom. Ja będę miał możliwość ich poukładania i wyklarowania, a Wy, drodzy Odbiorcy możecie liczyć na ciekawą dyskusję w komentarzach. Niezły układ, co?
  Skoro jesteśmy przy tym temacie: bardzo mi zależy na kulturze wypowiedzi. Będę się pilnował żeby być miłym nawet wobec ludzi o poglądach skrajnie różnych niż moje oraz złośliwych (w każdym z nas siedzi złośliwiec). Jeżeli przestanę być miły proszę mi to wytknąć i nie mieć nade mną żadnej litości! Mam nadzieję, że w ten sposób uda się nam przyjemnie (a może nawet i pożytecznie) spędzić trochę czasu. A przyjemność w życiu jest bardzo ważna!
  To chyba tyle na początek. Pierwsza dobra wiadomość: podczas pisania pierwszego posta do grupy ludzi o obecnie niewiadomej liczebności i strukturze sprawiła mi przyjemność. A chyba o to mi chodziło. Nie mam pojęcia jak często będę aktualizował blog- zobaczymy, jak mi będzie szło i z jaką reakcją czytelników się spotka.
  Życzę Wam miłego wieczoru!