poniedziałek, 4 czerwca 2012

De gustibus non est disputandum?

  Witajcie. Dzisiaj chciałbym zmieszać z błotem pewną sentencję, która tak często jest rzucana pojednawczo pod koniec rozmowy osób prezentujących różne poglądy.  Mowa mianowicie o starym, poczciwym "O gustach się nie dyskutuje."
  Strasznie mnie irytuje poprzez swój brak sensu.
  Czym jest dyskusja? Cytat z Wikipedii:

"Dyskusja (łac. discussio – roztrząsanie) – jeden ze sposobów wymiany poglądów (poparty argumentami) praktykowany przez dwoje lub więcej osób zainteresowanych danym tematem lub zjawiskiem. Przeprowadzana zwykle w formie ustnej, ale nie tylko (np. dyskusje w formie pisemnej prowadzone są na internetowych forach dyskusyjnych). W wyniku dyskusji dochodzi zwykle do ścierania się różnych poglądów, czasami wypracowywania kompromisów i określania wspólnych stanowisk."

Myślę, że wszyscy się zgodzą- dyskusja to przedstawianie swojego stanowiska w jakiejś sprawie poparte pewnym uzasadnieniem. Krótko mówiąc: mówimy o tym, co nam się podoba lub nie i dlaczego tak jest.
  Hmmm.... Czyżbyśmy w ten sposób przedstawiali swój gust?
  Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Omawiane zdanie znaczy mniej więcej: "Nasze gusty nie powinny być przedmiotem rozmowy, w której prezentowane są nasze gusty."
  Dlatego proszę, apeluję, błagam- jeżeli nie możecie kogoś przekonać do swojej racji nie kończcie rozmowy mówiąc z dumnie zadartym nosem: "Szanuję Twoje zdanie, ale o gustach się nie dyskutuję." Powiedzcie po prostu: "Ja Ciebie nie przekonam, Ty mnie tym bardziej nie. Zakończmy temat".
  Każdy ma swoje dziwactwa- jednym z licznych moich jest to, że niektóre słowa i zwroty w tekście rażą mnie po oczach. Proszę, pomyślcie czasem o mnie zastanawiając się jak skończyć dyskusję.
  Miłego dnia!
                                                                                                                      Szarozielony

20 komentarzy:

  1. Musze przyznac racje, jeden z najbardziej denerwujacych zwrotow (Prosze wybaczyc brak polskih znakow!).

    OdpowiedzUsuń
  2. No i własnie zamiast mówić "Ja Ciebie nie przekonam, Ty mnie tym bardziej nie. Zakończmy temat". To można powiedzieć o gustach sie nie dyskutuje koniec. Nie widzę róznicy. Oba zworty sugerują - nie mowmy o tym bo nie dojdziemy do konsensusu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz rację. Oba zwroty prowadzą do w miarę bezkonfliktowego zakończenia dyskusji. Jednakże cały mój tekst został napisany w celu uświadomienia odbiorcy że zdanie "O gustach się nie dyskutuje" nie ma w sobie sensu. Mnie bardzo to drażni. Są różne dziwactwa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tylko po co czepiać się słówek... Ten zwrot jest tak bardzo zakorzeniony w naszym społeczeństwie, że dopiero pisanie o tym, co kogo drażni jest bez sensu. Pisanie o tym niczego nie zmieni. Zresztą tak jak już wcześniej ktoś napisał - o gustach się nie dyskutuje, bo to prowadzi do kłótni, czyli samo stwierdzenie jak najbardziej ma sens.

    Tia

    PS To, że zwykłe, poprawne lub przyjęte do języka potocznego, używane na co dzień wyrażenia Cię irytują, to znak, że czas udać się do specjalisty. I jeszcze jedno- Wikipedia??? Błagam. Jak chcesz pokazać swoją wiarygodność odwołaj się do jakiś poważnych stron.

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie się napinasz :) bardziej walnięci ode mnie nie odwiedzają specjalistów i nikt z tego powodu nie cierpi. Co do wiarygodności Wikipedii- nie potrzebuję odwoływać się do poważnych dzieł naukowych żeby podać ogólną definicję dyskusji czyli prezentowania swojego stanowiska (gustu :) popartego argumentami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Drogi mój...ten zwrot to pewien skrót myślowy - trzeba się zastanowić, "co autor miał na myśli". Wg mnie oznacza to, że nie powinno się narzucać innym swojego gustu (poglądów, upodobań itp.) i próbować ich do nich przekonać, ponieważ i tak nie jesteś w stanie. W takiej sytuacji kwitujemy dyskusję krótkim "o gustach się nie dyskutuje" i wszystko wiadomo.
    Nie można tej "dyskusji" z powiedzenia traktować tak dosłownie.
    A więc tak, jak napisał ktoś wcześniej - żadna różnica, czy użyjesz zgrabnego powiedzonka, czy dobitnie i "jak krowie na rowie" wyjaśnisz komuś, co masz na myśli. Słowa klucze: kontekst, myślenie, czytanie między wierszami.
    Koniec.
    P.S. A czuję się wywołana do odpowiedzi, gdyż akurat tego zwrotu używam bardzo często.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie chodziło mi o teksty naukowe, ale o cokolwiek poważniejszego niż Wikipedia, co pokazałoby, że nie jesteś gówniarzem, a poważną osobą.

    A i jeszcze jedno. Dla "bardziej walniętych" może być trochę za późno, dla Ciebie jest nadzieja ;p

    Tia

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak samo nie lubię: Co ma piernik do wiatraka.... a no to, że z mąki powstał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jaja, komentarz pod antycznym artykułem! Jak tu trafiłeś, Wędrowcze?

      Usuń
    2. Łaciński cytat, prezesie.

      Usuń
  9. No i super, że nie jestem w tym sam. Jak można mówić, że "o gustach się nie dyskutuje", jak robimy to całe życie, nawet wyrażając swoje zdanie o filmie? Za przeproszeniem trzeba być debilem, któremu ktoś wepchał do ust te słowa i nie kazał się nad nimi zastanawiać. Oryginał ma przecież w sobie słowo "disputandum", co na nasze będzie dysputą, sprzeczką. Potwierdzają to chociażby angielskie odpowiedniki.

    "O gustach się nie DYSPUTUJE" albo "w kwestiach gustu nie należy się sprzeczać" jeśli tak bardzo nas boli zmiana jednej literki nadając sens zdaniu.

    OdpowiedzUsuń
  10. opinie są sprawą wyboru lecz fakty rzeczą świętą

    OdpowiedzUsuń
  11. nie dyskusja jest bez sensu tylko tłumaczenie a tym samym twój wywód. W tłumaczeniu powinno brzmieć O GUSTA SIE NIE SPIERAMY

    OdpowiedzUsuń
  12. w mojej ocenie ,ni podlega żadnej dyskusji tylko i wyłącznie smak [de gustibus], a więc czy wolimy kaszankę, czy żabie łodka w sosie malinowym

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ważne jest w jakim kontekście i kiedy używasz tego powiedzenia. Ma jak najbardziej sens i nie należy go traktować dosłownie a metaforycznie. Ja używam go wyłącznie kiedy rozmowa dotyczy upodobań kulinarnych. Dla mnie dziala jako przypomnienie o grzeczności i szacunku do swojego interlokutora a także zatrzymanie rozmowy która nie idzie we właściwym kierunku. Niestety wszyscy zapomnieliśmy ze nachalne przekonywanie lub wyśmiewanie kogoś upodobań kulinarnych nie jest postrzegane jako właściwe.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ważne jest w jakim kontekście i kiedy używasz tego powiedzenia. Ma jak najbardziej sens i nie należy go traktować dosłownie a metaforycznie. Ja używam go wyłącznie kiedy rozmowa dotyczy upodobań kulinarnych. Dla mnie dziala jako przypomnienie o grzeczności i szacunku do swojego interlokutora a także zatrzymanie rozmowy która nie idzie we właściwym kierunku. Niestety czesto zapominamy, ze nachalne przekonywanie lub wyśmiewanie kogoś upodobań kulinarnych nie jest właściwe.

    OdpowiedzUsuń
  16. "Gusta nie podlegają dyskusji" rozumiem jako: nie da się kogoś przekonać do zmiany owego gustu. W ten sposób "nie podlegają dyskusji". W sensie, że jak najbardziej gadać o nich można, dyskutować takoż, ale nie z nadzieją/celem zmiany gustu/poglądu, a z zamiarem zaprezentowania swojego. Być może na tyle celnie, że osoba z którą się dyskutuje może nawet w przyszłości po swoich własnych przemyśleniach wysnutych ze słów "przeciwnika" dokona korekty nastawienia. Krótko mówiąc: myślenie, że jak się powie "film X jest do dupy, macie też tak myśleć" jest bezsensowne, ale "film X jest do dupy, bo Y, Z i ABC" jest już właśnie sensowne i stanowi niezły zalążek dyskusji.

    OdpowiedzUsuń