środa, 30 stycznia 2013

Trolling internetowy - co to jest, z czym jest mylone i jak to tępić

  Internet - wspaniały wynalazek ludzkości, za pomocą którego ludzie z całego świata mogą przesyłać niezliczoną ilość bardzo zróżnicowanych danych. Pochwalić się zdjęciem kolegom ze Szwajcarii? Nie ma problemu. Napisać długi list do znajomej z Nowej Zelandii i szybko dostać odpowiedź? Pikuś. Zapytać ludzi z całego świata o najlepszy sposób na złowienie hinduskiego szczupaka-mańkuta? Chwila roboty i gotowe. Nie masz żadnych zagranicznych znajomych? Nie bój się - to też da się załatwić. Witamy w miejscu, gdzie każdy korzystając z ograniczonej anonimowości i szerokiego grona potencjalnych odbiorców może komunikować się bez żadnych przeszkód.
  Na negatywne rezultaty nie trzeba było długo czekać. Jak powszechnie wiadomo każdy wynalazek w historii naszego gatunku został choć raz użyty w złym celu - od gumowej kaczuszki po technologię rozbijania atomów. W tym wypadku znalazło się sporo ludzi, którzy z miłą chęcią obrzydzą innym korzystanie z dobrodziejstw sieci.
  Dobra, ten przydługi wstęp powinien zadowolić każdą polonistkę. Do rzeczy - na pewno słyszeliście o trollach.

   Troll internetowy - osoba, która za pośrednictwem narzędzi oferowanych przez Internet usiłuje wywołać negatywne reakcje współużytkowników - najczęściej chodzi tu o zażartą kłótnię. Trolling internetowy można uprawiać w każdym miejscu umożliwiającym pisanie komentarzy czy jakimkolwiek serwisie umożliwiającym interakcję z innymi internautami.

  Za moment napiszę dłuższy wywód dotyczący tego zjawiska. Jednak zanim to nastąpi muszę przypomnieć jedną, bardzo istotną rzecz osobom, które mylą pojęcia:

               Trolling ≠ robienie komuś kawałów

Nie wiem, skąd wzięła się moda na określanie wykręcanie komuś mniej lub bardziej wyrafinowanych kawałów mianem "trollingu" - zwłaszcza, że pojawiają się ludzie, którzy zaczynają stosować to określenie poza cyberprzestrzenią. Niby nic strasznego. Wyobraźcie sobie jednak dziesięciolatka zastępującego "trollowaniem" co drugi czasownik. Zaraz wypowie się ktoś, kto z wyrzutem przypomni, "że przecież słowa z czasem zmieniają znaczenie". Zmieniają, drogi mędrcze, ale nie o 180 stopni. Robienie sobie jaj wywołuje emocje głównie pozytywne, trolling internetowy wyłącznie negatywne.


                    

  Skoro to drobne zagadnienie mamy omówione to przejdźmy do rzeczy.
   To, co czyni trudnym identyfikację trolla jest odróżnienie go od zwykłego idioty tudzież osoby o bardzo oryginalnych poglądach. Na podstawie własnych obserwacji wyróżniłem trzy typy na podstawie tego kryterium.

  Troll kategorii C - osoba, która myśli że wystarczy zgwałcić ojczystą gramatykę i ortografię żeby zwrócić na siebie uwagę. Zazwyczaj nie stosuje nic bardziej wyrafinowanego niż bluzgi i zniewagi. Często nadużywa Caps Locka. Na te nędzne prowokacje dają się nabrać wyłącznie osoby nieobeznane z Internetem - reszta po prostu zgłasza komentarz do moderacji i przegląda stronę dalej.

 Troll kategorii B -  równie nieuprzejmy, ale bardziej wygadany. Jego komentarze są dłuższe, a prowokowanie negatywnego odzewu wychodzi mu nieco lepiej. Jeżeli spotkacie w Sieci notorycznego chama to możecie być pewni że spotkaliście trolla klasy B. 

  Troll kategorii A - zidentyfikować go można dopiero po dłuższej wymianie zdań. W porównaniu do internetowych standardów dba jako tako o formę wypowiedzi. Często używa w dyskusji używa argumentów zasłyszanych od innych osób, jednak bez samodzielnego ich przeanalizowania. Jeżeli podczas rozmowy natkniecie się na osobę powtarzające jak automat znajomo brzmiąco teksty ("Owsiak to wspaniały człowiek ale głupie polaczki nie mogą żyć bez opluwania lepszych od siebie"; "Marichuana jest mniej szkodliwa niż alkochol"*) to macie do czynienia z całkiem umiejętnym trollem. Cholera bierze człowieka jak to czyta. I o to właśnie chodzi.

  Troll kategorii AA ("Trollołak") - prawdopodobnie najbardziej nieszczęśliwi ludzie w Internecie. Trollołakami ochrzciłem grupę ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy że przekroczyli barierę między fanatyzmem a zwykłym internetowym trollingiem.  Zachowują się jak troll kategorii A, jednak w przeciwieństwie do niego nie jest ich celem prowokowanie kłótni - oni po prostu w ten sposób prowadzą dyskusję. Niestety, nie pozostaje nic innego, jak traktować ich jak pełnoprawnego trolla celem osiągnięcia spokoju innych internautów. Ale o tym za chwilę. 

  Warto również wspomnieć o rewirach trolli. Większość z nich działa w wybranych przez siebie obszarach. Trolle mogą się przyczepić do:
  - obszaru całej strony. Wstawiają wtedy prowokacyjne komentarze WSZĘDZIE. Jeżeli pod postem traktującym o przetworach owocowych przeczytacie komentarz oskarżający o całe zło świata księży, wszystkich dotychczasowych premierów Polski lub graczy konsolowych możecie być pewni że to troll lub trollołak.
  -konkretnego tematu.  Jeżeli taki troll zobaczy możliwość rozpoczęcia dyskusji związanej z jego "specjalizacją" uderza z całą mocą. Stara się wtedy doprowadzić do dyskusji brutalnej, agresywnej i angażującej wiele osób. Jeżeli pod postami na pewien określony temat widzicie mnóstwo komentarzy jednego, umiarkowanie uprzejmego za to cholernie odpornego na argumenty internauty to niezawodny znak, że trafiliście na trolla z którejś z wymienionych czterech kategorii.
  -konkretnej osoby. Taki troll-prześladowca to wyjątkowo nieprzyjemna sprawa. Wyobraźcie sobie użytkownika, który komentuje złośliwie każdy przejaw Waszej twórczości w serwisie internetowym. Jeżeli przytrafiło się Wam coś podobnego, to z pewnością jesteście ciekawi metod radzenia sobie z tym zjawiskiem, prawda?

 Oto krótki algorytm:
  1. Upewnij się, że to troll 
  2. Ogłoś swoje odkrycie wszem i wobec celem uprzedzenia ogółu internautów i wezwij ich do wspierania Cię w punkcie trzecim
  3. Zignoruj fakt istnienia tej mendy społecznej
  Trolle praktykując swoją niecną działalność pragną przede wszystkim uwagi. Ignorowanie skutecznie zniechęca ich do wkurzania ludzi i w końcu idą szukać czegoś ciekawszego do roboty lub nawiedzać inne serwisy. Zważcie na to, że niektóre potrafią być dość cierpliwe. Jest to niestety jedyna możliwa opcja radzenia sobie z trollamić  - na wielu stronach moderatorów nie interesuje problem trollingu. Zignoruj dziada i wyobraź sobie jak cierpi chlipiąc przed monitorem kiedy nikt nie odpowiada na jego zaczepki. Chciałbym móc napisać, że dzięki temu skłonisz trollołaki do refleksji, ale ci biedni ludzie raczej nie zmienią taktyki. Ignorowani po prostu opuszczą serwis.
  Dzięki za poświęcony mi czas. Mam nadzieję, że zwróciłem niektórym uwagę na problem, jakim jest trolling w Internecie. Zastanówcie się, ile z obecnie toczonych przez Was internetowych bojów zostało wywołane przez aspołeczne jednostki szukające uwagi i okazji do psucia ludziom dnia. Nie dajcie im się - szkoda Waszych nerwów. Trzymajcie się!
                                                                                               Szarozielony
*pisownia zamierzona  
   

 

7 komentarzy:

  1. Wiesz, jak czytam czasami przeróżne komentarze, czasami również na swoim blogu, dochodzę do wniosku, że NIEKTÓRE KOMENTARZE = dewiacja społeczna.

    Obserwuję.

    Pozdrawiam,
    KAMSON.pl
    KAMILPIECIUL.COM

    OdpowiedzUsuń
  2. h3h3h3.
    ladny tekst, jak zwykle. o trollingu wiem co nie co, na szczescie n blogspocie nie jest rozpowszechniony.
    a teraz wybacz, ide poszukac informacji o hinduskim szczupaku mankucie!

    OdpowiedzUsuń
  3. trolling jest czymś strasznie irytującym - tak delikatnie mówiąc, ale ja osobiście po prostu staram się tych "inteligentnych inaczej" ignorować, bo zwracając na nich uwagę dajemy im coś, czego właśnie chcą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. pis joł? oryginalny cytat z najgorszego freestylu w całej historii polskiego hiphopu, w wykonaniu Eldo Prezidento.
    zwracam uwagę na poprawność językową, przynajmniej staram się jak mogę, ale "pis joł" ostatnio nadużywam, trzeba przyznać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój były chłopak jest Trollem, niesamowicie wyrafinowanym. Znam tą osobę osobiście, śmiało mogę powiedzieć , że są to osoby z zaniżonym poczuciem własnej wartości, zaburzone osobowościowo. Niestety nie chcą sobie dać pomóc. Pozdrawiam O.K

    OdpowiedzUsuń
  6. źle użyte "tudzież"

    OdpowiedzUsuń