piątek, 15 lutego 2013

The Walking Dead - refleksja na temat uniwersum


   Filmów i gier z żywymi trupami w roli głównej w dzisiejszej popkulturze jest pełno. Stały się standardowym straszakiem w wielu horrorach jak również przeciwnikami stanowiącym mięso armatnie w grach komputerowych. Można by rzec, że z biegiem czasu odbiorcy oswoili się już z agresywnymi nieboszczykami pojawiającymi się na ekranie. Doskonale wiedzą, czego się po nich spodziewać i potrafią wymienić z miejsca kilkanaście sposobów na ich likwidację jednocześnie załamując ręce nad niedoinformowaniem fikcyjnych bohaterów, którzy najwyraźniej w życiu nie widzieli ani jednego filmu z zombie w roli głównej i w rezultacie kończą jako ich przekąska. 
   Można by pomyśleć, że dzieło Kirkmana i spółki nie wybije się ponad inne produkcje traktujące o epidemii zombie ogarniającej świat i opisujące losy grupki ocalałych ludzi próbujących przetrwać. Jednak marka The Walking Dead odniosła sukces komercyjny. Komiks, od którego wszystko się zaczęło ma status bestsellera, a jego ekranizacja (na wznowienie której czekam z niecierpliwością) bije rekordy oglądalności. Powstała również gra komputerowa, która niedawno zgarnęła na rozdaniu VGA nagrodę za Grę Roku. Jakim sposobem historia Ricka Grimesa, policjanta, który po przerwie w życiorysie obrał sobie za cel ochronę swoich bliskich za wszelką cenę i przetrwanie w świecie opanowanym przez zdechlaki porwała miliony czytelników i widzów? Czym ta opowieść różni się od innych, również zdominowanych przez przeterminowanych antagonistów? Po chwili namysłu mogę powiedzieć, że znam odpowiedź na to pytanie. 
  Otóż tutaj zombie wcale nie są najważniejsze. 
  Ktoś mógłby odpowiedzieć "No, jakże to? Przecież to serial o zombie na podstawie komiksu o zombie! ".
  Już wyjaśniam. Truposze spełniają w tym uniwersum tylko dwie funkcje: sprawiają, że bohaterowie żyją w stanie ciągłego zagrożenia życia i odpowiadają za upadek cywilizacji. Oba te czynniki definiują zachowanie postaci i ich wzajemne relacje. 
   Wyobraź sobie, że na każdym kroku czyha na Ciebie śmierć - prawdopodobnie najgorsza, jaką możesz sobie wyobrazić, czyli pożarcie żywcem. Że codziennie musisz unikać nigdy nie męczących się stworów, które snują się aż znajdą coś do jedzenia - Ciebie. Twoją jedyną przewagą jest ich szczątkowa inteligencja. Mimo, że w The Walking Dead ten obraz jest wyjatkowo dobrze przedstawiony, to jednak jest on typowy dla tego gatunku.
  Dużo ważniejszy jest aspekt zniszczenia wszelkich ludzkich organizacji, przez co bohaterowie zmagają się z brakiem zapasów niezbędnych do przeżycia i absolutnym brakiem wsparcia ze strony zorganizowanych grup zbrojnych, które po prostu przestały istnieć. Prędzej czy później zombie paradoksalnie stają się najmniejszym zagrożeniem. Nikt nie pilnuje przestrzegania żadnych praw, zatem co zrobisz, jak napotkasz grupę większą i lepiej uzbrojoną niż Twoja? Czy dowódca owej grupy świadomy obecności kilkudziesięciu pomagierów na każde skinienie i gwarancją niekaralności okaże się miłym facetem? Właśnie ta atmosfera ciągłej nieufności między ludźmi, którzy z założenia powinni się nawzajem wspierać w ciężkich czasach decyduje o wyjątkowości The Walking Dead. Z jednej strony głodne trupy, z drugiej - konflikty nawet pośród ludzi dzielących z Tobą los. Doskonale została pokazana pewna płaszczyzna ludzkiej mentalności - nawet w obliczu apokalipsy istoty ludzkie są zdolne skakać sobie do gardeł. I robią to. 
  Całość doskonale podsumowuje slogan reklamujący serial:


 
  Przez to historia perypetii grupy ocalałych jest wyjątkowo ponura. Jeżeli jednak Ci to nie przeszkadza, jak również nie masz nic przeciwko brakowi tabu oraz brutalności z elementami gore polecam bliższe zaznajomienie się z uniwersum. Warto, jako że ten specyficzny klimat można naprawdę polubić. 
  Trzymajcie się!
                                                                                                                Szarozielony 

15 komentarzy:

  1. Ja osobiście i zombie, i ten serial uwielbiam. Aż głupio się przyznać, ale o grze nie słyszałam - będę musiała to niedługo poprawić. Mam zajęcie na wolne dni, które się zbliżają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Cię uprzedzic, że gra bardzo mocno gra na emocjach.

      Usuń
  2. Do serialu miałam jedno podejście i obejrzałam kilka odcinków, ale nie wciągnęło mnie od razu, więc odpuściłam szybko. Może kiedyś spróbuję jeszcze raz, ale ostatnio nie mam głowy do seriali. Za to grą bym się nawet zainteresowała. Aż muszę poszukać. ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. Serial zaczęłam oglądać właśnie przez to, że zagrałam w pierwszy epizod gry o tym samym tytule :D
    Przeszłam go może w godzinę i po prostu chciałam więcej :D
    Obecnie ściągnęłam całą resztę epizodów i będę kończyć rozwalanie zombie.
    Osobiście kocham rozwalać zombie, także wpadnięcie na tą grę nie było trudne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu nie rozchodzi się tylko o rozwalanie zombie. Rzecz głównie w relacjach między wkurzonymi ocalałymi.

      Usuń
    2. Wiem, grałam przecież :P
      Chodziło mi o to, że wpadłabym na ta grę wcześniej czy później. ;)

      Usuń
  4. zombie tak, serial nie.
    jaką masz frekwencję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podstawy marketingu - trzeba trafic w target :)
      Spróbuj chodź jeden odcinek. A jak nie, to spróbuj z grą. Jest jeszcze komiks i chyba ze dwie książki.

      Usuń
    2. o, gra. gra może być.
      trzymaj się! :)

      Usuń
    3. WYŁACZYŁEŚ WERYFIKACJĘ OBRAZKOWĄ! yes!!!

      Usuń
    4. dzięki, to moje drugie imię!

      Usuń
  5. słyszałam, że gra jest jeszcze bardziej wciągająca niż sam serial. podejmowanie dziwnych, a czasami sprzecznych z poglądami decyzji przez gracza, musi mu nieźle grać na emocjach :D ja zawsze marzyłam, żeby zagrać w Walking Dead, ale niestety mój komputer na to nie pozwala ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. To chyba jeden z najlepszych seriali, jaki oglądałam. Podoba mi się nie tylko ze względu na fabułę, ale też dlatego, że wszystko tam ma jakieś znaczenie, dotyczy jakiejś wartości w życiu ludzkim- oglądasz nie tylko dla akcji, ale też zastanawiasz się nad tym, co zobaczyłeś.
    Do tego realizacja jest bardzo dobra.
    No i nie będę ukrywała, że Norman Reedus w tym serialu wymiata.

    OdpowiedzUsuń
  7. Serię poznałem za namową znajomych, już wtedy miałem do nadrobienia 1 sezon i muszę powiedzieć, że szybko przeszedłem przez niego. Wciągnęło mnie strasznie. Teraz, mając tydzień czekania na kolejny odcinek, zaglądam do starych.
    Co do samej zawartości serialu- rozterki ludzi są prawdziwe, a najgorsze jest to, jak to ujął mój kuzyn "że każdy ma w pewnym stopniu rację". Tam praktycznie każda decyzja to wybór między człowieczeństwem a przetrwaniem.
    A' propos gry- wspaniale odzwierciedla nastrój serialu, poprzez ciągłą potrzebę podejmowania decyzji.

    OdpowiedzUsuń