niedziela, 7 grudnia 2014

Zdesperowany Owsiak

   Ostatnio śpię jak głaz. Położyłem się grzecznie spać koło północy i spałem twardo aż do momentu, w którym zadzwonił budzik. "Po co nastawiłeś budzik w niedzielę?" spytacie. Na wszelki wypadek, moi drodzy, na wszelki wypadek. Albowiem najmniej lubiana aplikacja na naszych telefonach obudziła mnie o godzinie 10:00. Tak to bym spał dalej. A czasu szkoda. Obróciłem się na plecy i rozkoszując się ciepełkiem kołdry i zająłem się obserwowaniem sufitu, czekając aż osiągnę pełną przytomność. Uwielbiam takie poranki. Wystudiowanym ruchem sięgnąłem po telefon i włączyłem wi-fi. Cóż dobrego wydarzyło się na tym cudownym świecie jaki przyszło nam zamieszkiwać?
   No żesz kurde.
   Zaraz po wyświetleniu się strony Wirtualnej Polski wiedziałem że będę potrzebował przynajmniej wiaderka wiadomej maści. Jednakże ból dolnych partii, jaki nastąpił po przeczytaniu tego artykułu jest jak najbardziej uzasadniony. 
   Po kolei.
   Jakiś czas temu cała Polska z zapartym tchem śledziła losy dwuletniego Adasia, który jakimś sposobem wyszedł w nocy na mróz gdzie jego organizm wychłodził się w niesamowitym stopniu, przez co malec znalazł się na pograniczu życia i śmierci. A nawet ciut dalej, gdyż według lekarzy to cud że nie umarł. Szczęśliwie specjalistom w szpitalu udało się go ocalić. Brawa dla nich. Nie pamiętam kiedy autentycznie ucieszyłem się czytając wiadomości.
  I wtedy zjawił się ON.
  Najlepszy człowiek we Wszechświecie. Bohater dzieci i młodzieży. Człowiek, który od ponad dwudziestu lat ratuje służbę zdrowia. Człowiek, któremu przynajmniej co drugie dziecko zawdzięcza życie (jeśli wierzyć internetowym Wdzięcznym Mamuśkom). Człowiek, w którego słowach na oko zbyt prostych jak na jego wiek kryje się nieoceniona mądrość. On jest najlepszy i już. Jeżeli w to nie wierzysz to jesteś seksualnym niewolnikiem proboszcza.
  Jerzy Owsiak.
  <Fanfary>
  Owsiak po wielkopańsku podziękował lekarzom, dzięki którym Adam wraca do zdrowia i poinformował że łaskawie wynagrodzi szpital."Zadzwoniłem do Janusza (on jest bardzo luźny, więc może bez pytania przechodzić na "ty") i powiedziałem: będzie niespodzianka w postaci urządzenia medycznego, bo zasłużyliście. Tak, jak wszyscy, którzy świetnie pracują w całej Polsce". Pomijając całe moje obrzydzenie dla tego typu zachowań z PR-owego punktu widzenia to kawał dobrej roboty. Organizuj zbiórki pieniędzy dla małych dzieci   wrzeszcząc o tym na prawo i lewo a w zamian staniesz się... bóstwem. Bóstwem, którego nie można skrytykować, bo jak można być przeciwko człowiekowi, który POMAGA MAŁYM DZIECIOM? Nie można go pytać o rozliczenia bo się zostanie nazwanym podłym wywrotowcem, któremu przeszkadza, że ktoś POMAGA MAŁYM DZIECIOM. Nie można się przyczepić, że na pomoc tym dzieciom idzie raptem połowa zebranych środków bo przecież on POMAGA MAŁYM DZIECIOM, więc niech chłopina bierze. Mamy tu mistrzowskie wykorzystanie Tarczy Charytatywnej - wielbią Cię i tracą dystans do Twojej osoby, bo POMA... a, wiecie jak to leci.
   Rodzi się pytanie, dlaczego Pan Owsiak (nie chcę z nim przechodzić na "ty") jak już wymyślił sobie że podrasuje sobie trochę wizerunek na nieszczęściu tego dziecka nie objawił się wcześniej, kiedy o życie Adasia wciąż walczono i wszelkie wsparcie mogło być potrzebne? Przecież ugrałby na tym znacznie więcej?   
   Wtopa, panie Owsiak, wtopa. Ja rozumiem, że trzeba się spieszyć z promocją swojej osoby, bo dostało się łomot w sądzie i z każdym rokiem przybywa owsiakosceptyków zniechęconych niejasnym finansami trójkąta  WOŚP - ZŁOTY MELON - MRÓWKA CAŁA (polecam się zapoznać) zwłaszcza, że niedługo znowu trzeba grać, no ale dałoby się to trochę lepiej rozegrać, nie? Bo z komentarzy pod artykułami jednoznacznie wynika, że wypadł pan bardzo niewiarygodnie. Do tego stopnia, że link artykułu już dyskretnie zniknął ze strony głównej WP.  
  Myślicie, że umieszczony tu apel "panie Owsiak, nie lansuj się pan na chorych dzieciach albo rób to pan chociaż trochę finezyjniej" ma jakiś sens? Oczywiście abstrahując od małej liczby wyświetleń bloga.
  Też uważam że nie. 
  No dobra, życzę Wam miłej niedzieli, a tym, którzy robili wielkie oczy na wieść o przegranym procesie podlinkuję pewną stronę. Polecam się zapoznać z punktem widzenia autora na WOŚP i pana Owsiaka, gdyż pod kątem merytorycznym bardzo ładnie kontrastuje z owsiakowym "miłość, małe dzieci i rock&roll!".
  To co, nie zaprzątajmy już sobie głowy takimi ludźmi i cieszmy się że z Adamem wszystko OK.
  Trzymajcie się!
                                                                                                                    Szarozielony


No, czas wetrzeć maść...

4 komentarze:

  1. Muszę przyznać, że zupełnie nie rozumiem dlaczego Cię tak bardzo wkurza Pan Owsiak, mój drogi Szarozielony:) ale jak to mówi moja przyjaciółka - psycholog to be - nie muszę rozumieć, muszę akceptować. Szczególnie, że nie mam argumentów, Owsiaka lubię, bo TAK:) co nie zmienia faktu, że napis z kubka jest nadal aktualny - keep calm and czytaj bloga Szarozielonego. Bo piszesz fenomenalnie, tylko za rzadko, leniu:) btw. samopoczucie Adasia również mnie cieszy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej bawi mnie naiwność ludzi, którzy z jakiegoś niewiadomego powodu nie chcą zobaczyć kim ten facet jest. Ups ! Przepraszam, zapomniałem, że Owsiak został wykreowany przez media na miłosiernego samarytanina, a każda krytyka kończy się emocjonalnym atakiem fanów rycerzyka w okularkach.

      Usuń
  2. Zasadnicze pytanie to: ile dobrego robi, w czasie, kiedy mógłby nie robić nic, jak większość ludzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Przecież on pomaga małym dzieciom...!"

      Usuń